- KONKLUZJA -


Version Francaise

 

 

Stopa może być porównana do wiązaru - architektonicznie elementu trójwymiarowego - o którym trzeba mieć pogląd dynamiczny, i który różnicuje się w czasie wykonywania wykroku. Posiada on dużą ilość silnych amortyzatorów i pozwala na progresję dzięki pochyleniu ciała do przodu, które umożliwione i wykonane jest dzięki zgięciu w stawie skokowym (u osób starszych, to zgięcie nieraz wykonuje się w biodrach; co pozwala na upadek tułowia do przodu).

Mięśnie tylne reagują od stopy albo od segmentu stopy, który jest w kontakcie z podłożem w sposób ekscentryczny - to znaczy przy minimalnym wydatku energetycznym - w celu zahamowania upadku, a tym samym pozwalając na progresję.

Długie mięśnie boczne także dzałają w sposób ekscentryczny na staw skokowo-piętowy aby rozłożyć ciężar w sposób harmonijny, ale w razie zachwiania się równowagi także i w sposób koncentryczny (który wymaga dużej ilości energii). Mięsień długi strzałkowy stabilizuje pierwszą kość śródstopia; pozwala to na wykrok palucha (hallux), podczas gdy boczne skrzydełko zrównoważa tę akcję.




W planie strzałkowym, równowaga w pozycji stojącej, jest asekurowana przez mięsień soleus, a czasie chodu przez recepcję na drugą stopę. W planie frontowym, kula kości talowej odgrywa ważną rolę w równoczesnym rozkładzie ciężarów. Z przodu znajdują się skrzydełka boczne (kości I, IV, V) po każdej stronie skrzydełka centralnego (kości II i III śródstopia), które jest prawie nieruchome. Te dwie palety boczne przypominają skrzydła dzikiej kaczki : co jest obrazem dalekim od rzeczywistości…ale...


"se non è vero, ma che bello".

« Wiara i wątpliwość są zjednoczone jak oddech i wydech albo jak dwa ptasie skrzydła

 

 

Ta fizjologia stopy opowiadana dzieciom którymi jesteśmy pozwala dalej snuć własną refleksję i wnioskować postanowienia teurapetyczne, ale zawsze trzeba pamiętać, że musi ona być uszanowana w miarę możliwości. Musi też być uzupełniona a może nawet całkiem zweryfikowana, bo pojęcia, które są tu przedstawione, są może efemeryczne niczym chuśtanie gałęzi po odlocie ptaka…

 

 

STRESZCZENIE BIOMECHANIKI STOPY DLA MALUCHÓW I NIE TYLKO

 

Gdy chodzimy – „padamy”. A właściwie chodzimy dzięki „padaniu” do przodu. Jednak nasze mięśnie zatrzymują nas i nie pozwalają na całkowite upadnięcie . Całe szczęście! Mięśnie przedłużają się, nie męcząc się zbytnio w ten sposób.
Przyczepione są do stopy i właśnie od stopy wyciągają się tak jakby uprawiały wodne narty (na pewno robią takie wrażenie, z tą różnicą że przyjmują kierunek zbliżony do pionu) .
 

WIĄZAR DACHOWY

Gdyby stopa była sklepieniem, sama całkowicie by się rozpadła.
Jest więc więzarem. To ona w końcu decyduje, bo przecież chodzi o nią samą i ona wie najlepiej.

Wiązar jest trójkątem : dwie deski u góry połączone zawiasem między sobą, na dole połączone gumą. Kiedy deski się wykrzywiają powodują szpotawość (varus) lub koślawość (valgus). Jenak trudno sobie wyobrazić, w którym miejscu pojawi się wykrzywienie.
Talus czyli kość skokowa ma się w więzarze za najważniejszą. W porządku ! Ale to nie ona się wykrzywia. Wszystko dzieje się pod nią, a ona zaś dyryguje swoją główką , słynną i dumną "coxa pedis", rozdziela ona ciężary w różnych kierunkach aby ciało utrzymało równowage. Ma nawet oczy (arcydzieło najnowocześniejszej techniki komputerowej) : więzadła międzykostne skokowo-piętowe, które są czułe na każdą niestabilność i nie przestają dyrygować mięśniom. Guma podeszwowa, która przedłuża mięsien trójgłowy, pozwala stopie odbijać się. Stopa potrzebuje tego i właśnie w tym celu zbudowana jest z wielu amortyzatorów.
 

 

AMORTYZATORY

Na pierwszym miejscu znajduje się silna opona, którą stanowi skóra podeszwowa. Następnie wszystko pomiędzy szkieletem a ową oponą.
Jest też słynny trójkąt więzara wraz ze swoją gumą.
Kolejne są główki kości śróstopia, które też nie mają wiele do powiedzenia. Kurczą się i rozkraczają : robią pompki : podczas obciążenia wszystkie układają się na ziemi i wracają do ułozenia w kształcie łuku w fazie wykrocznej.
Kości klinowate zachowują się jak
drążek skrętny, tak jakby odkrywały amortyzatory samochodów. W końcu, dlaczego nie ? Przecież one były pierwsze już od dawna. Więzadło przyśrodkowe trójgraniaste napina się jak wanta i przy pomocy mięśnia piszczelowego tylnego kontroluje szpotawość fizjologiczną : bez żadnego wysilku - „luz-bluz”.
Staw skokowy dolny dzięki swoim więzadłom na wszystko czego potrzebuje: oczy, a kości skokowej nic do tego; to przecież jego robota!

Wreszcie szczypce Le Cœur’a - klasyczny szpagat !

I na końcu mięsień trójgłowy. Nigdy nie zeskakuj na pięty lecz na czubki stóp : lepiej i bezpieczniej się odbijesz !

 

 

PROGRESJA

staje się możliwa.

Tu nie ma wielkiej sztuki ani najmniejszych sztuczek. Wszystko „robi się samo”. Zgina się w stawie skokowym górnym a następnie w paluszkach. Nie głupia ta nasza stopa: ruchy te wykonywane są naokoło osi, które są wobec siebie równoległe, a zarazem prostopadłe w stosunku do kierunku przemieszczania się. Talus może więc sobie pofolgować. Jego oś nie ma nic wspólnego z poprzednimi. Popracuje sobie kiedy chce, i do tego bez przeszkód. Podobnie jak nożyce, które nad kością piętową otwierają się i zamykają. aby przedstawić podczas fazy podporu jak największą powierzchnię. Nic w tym trudnego. Ale jednak : trzeba uważać na najmniejszą deniwelację.   Tymczasem talus leży sobie wygodnie. Więzadła skokowo-piętowe czuwają... Niech nagle coś się zdarzy, a on już jest gotów na reakcję.  Zasada najmniejszego wysilku : mówi to wam coś, towarzyszu ?  Nawet po wydłużeniu mięśnie wracając do swojej normalnej długości oddają energię bez żadnego dodatkowego wysiłku. Praca jest więc rutynowa i nie ma czym się martwić.

Pamiętajmy, jest też "coxa" przodostopia (główka pierwszej kości śródstopia). Prosi o krótki wywiad :

- Nie przestaję pracować, mówi, nie mam na myśli ciągłego chodzenia, ale szczególnie sprint i nagłe zmiany kierunków, nie wszyscy o tym wiedzą, ale to właśnie moja robota. Mam tego dosyć!

- A co, niedobrze Ci w swojej okrągłej ze swoimi trzeszczkami i paluchem? Przecież jesteś panią sytuacji !

- W porządku, ale w unii europejskiej ja też mam coś do powiedzenia i należałoby mnie uznać za kogoś ważnego (chociaż stawy skokowe mają się za panów), a ja przyzwyczajona jestem dostawac po głowie.

- Chwileczkę, złotko, u kobiet zgadzamy się, dostajesz wycisk, bo jest to problem płci żeńskiej, ale panowie są przy Tobie grzeczni,szanują Cię.

- Być może …ale byłoby nam łatwiej za dawnych czasów, kiedy chodziło się boso

- Nie zaprzeczę…

Nie przedłużamy tej rozmowy bo wiemy jaka ona jest wrażliwa… i do tego biedna, naprawdę strasznie haruje…

 

RÓWNOWAGA

Nagle zadzwonił telefon ! Coś się dzieje...Ale co? - valgus ? pyta talus. Kto śmiał przeszkadzać ? Obowiązki to obowiązki. Nie chcę, ale muszę... . Należy jakoś wszystko doprowadzić do porządku.

-       Hej, wy małe więzadła miedzykostne, co z wami ? Co nic nie robicie ? Proszę mi natychmiast zawołać tego tam... mięśnia piszczelowego tylnego. Niech zrobi swoje. W końcu porządny z niego facet. Na niego można liczyć. Niech jak najprędzej posadzi mnie na swoje siodło. Nadeszła moja godzina - czas jazdy konnej.

-       I co się znowu zdarzylo? Jakiś varus ? Zaraz mi tu dać, proszę, krótkiego strzalkowego. Jaki jest taki jest ale innego nie mamy. Co ? Więzadła strzałkowe pękają ? Niech się nie ważą ! Zróbcie coś i nie pozwólcie na to! Co to ma być ? O kurczę ! - Ty, strzałkusiu jeden, popraw to! Niezły z niego gość, ale czasem nieco lichy, w nagłym urazie często się spóźnia.


Udało się, uff! Schodzę z konia. Koniec zabawy.

Te małe więzadełka jednak dobrze pracowały.
Czas na odpoczynek. Znowu kołysze mnie regularne chodzenie.- Rozciągajcie się moje kochane mięśnie tylne. Tylko po cichu, bez krzyku, i nie męczcie się.
A ja oddam się zasłużonej drzemce…

 

KONKLUZJA

I co ? Nikt nie wie, że jesteśmy tak dobrze zorganizowani ? Nawet tancerki ?
Dajcie spokój !
Homo sapiens by się z tego uśmiał.
Powiem wam szczerze : to dopiero były czasy. Czasy woloności stóp - na bosakach. Wtedy mieliśmy podeszwy ! I to jakie !

Było, minęlo…

Ale już żegnam - do widzenia. Pa !

 

 

 

PO NASZYMU : MECHANIKA STOPY

 

Jak lyziesz to padosz. Jeszcze lepi - bo jeśli lyziesz to właśnie dlotygo że padosz.

Ale muskuły Cie podtrzymują jakbyś mioł gume z tyłu. I dziynki nim się nie rozwolosz ; łóne tam wiela sie nie przemynczają bo przedłużają się tam i z powrotym, tam i z powrotym… Przylepióne są do stopy i łod ty stopy do kolana tak się ino Tobą bawią : puścić, nie puścić ?

WIÓNZOR DACHOWY

Gdyby stopa była tam tylko jakimś sklepiyniem to by się porozwolała w pieruny. Wiynzorem jest i basta. Lóna przecie lepi wiy.

Wiónzor, jest to taki trójkont jak wiónzor dachowy : dwie dechy utrzymane do kupy zawiasem na szczycie a na dole : guma co je łączy. Nieraz deski się wykrzywiają w tą i w tamtą stróne i mosz z tygo powodu koślawe lub szpotawe giyry. A gdzie to się wykrzywio, ciort go wiy.

Jest tako kość w stopie : talus mówią na nią - bo to z łaciny. Bierze się za nie wiym co - jak to u ludzi, bo to kość ludzka - Nie powiym, robi swoje i to porzondno kość. Ale przecie nie łóna się wykrzywio choć przechodzi z jednej stróny na drugom. To się gdzieś dzieje pod nią a łóna ino ślizgo się po kości piętowej i w tą i w drugą stronę. A jej głowa okrągło to przenosi ciynżor jak nie w strónę dużygo palucha do w strónę tygo nojmniyjszego. Mówią na nią z łaciny "coxa pedis" bo okrąglutka jak parwdziwo kula któro przypomino głowe udową. Miyndzy talusem a kością piyntową : wiyndzadła które donoszą o każdy pozycji giyry według niereguralności terenu.


. Guma co pod spodym łączy deski pozwolo stopie odbijać się. I nie tylko łóna. Bo w stopie jest pełno tych amortyzatorów.
 

 

AMORTYZATORY

Wiadómo : skóra podeszwowa to jak łopóna łod furmanki. (Kiedys przed wojną koła furmanki były połobijane żylazym – ale co to za postep przez te kilka dziesiąt lot, powiydzcie ! tak nom godoł sąsiod, filozof z tamtych czasów).

Ale i wszystko co pod nią...co ino podejdzie, pomiędzy szkieletem a łoponą...
Jest słynny trójkąt wiónzara ze swoją gumą.
Potem okrągłe główy kości śróstopia które też nie mają się za nic. Pompują a pompują. (niczym nasza straż przeciwpożarna ).
Kości klinowe które mają się za dronżek skrynty, tak jakby byłyby odkryły amortyzatory samochodów . W końcu dloczygo nie ? Pzecie były piyrwsze i to już łod downa.Wiynzadło przyśrodkowe to sie wspino aby stopa sie nie zakoślawiła.
A staw podtalowy ino sie rozglóndo czy cosik sie nie ruszo bo tyż ślypie mo łod tygo. Sam talus, zaś, nie słyszy, nie widzi a myśli że wszyskim rządzi. Co mu ta ? Niech inni robią swoje a łón se ino se chuśto.

Nareszcie szczypce miyndzy piszczelą a kościa strzałkową. Rozkracząją sie i rozkraczają tak jak tyn wiónzor ino w inny kierunek.

I na koncu mięsień trójgłowy co sie wleczy do samych palców. Nigdy nie skokej na piynty tylko na czubki stóp : lepiej Ci się bydzie łodbijac !

PROGRESIA staje się możliwa.

Nima żodnej sztuki. Wszystko się samo robi. Zgino się w stawie skokowym górnym potym w palcach. Stopa tyż mo swój rozum : te ruchy wykonują się nałokoło osi które są między sobą rownoległe ale prostopadłe w stosunku do kierunku chodzynia. Talus może więc sobie pofiukać. Jego oś ni mo nic wspólnygo z tamtymi. Popracuje sobie kiedy chce. Nie ma przeszkód, to nie potrzebuje harować
... Tylko zdziybko, tak jak nożyce które nad kością piętową się otwierają i zamykają aby przedstawić podczas głównej fazy podparcia jaknajwiynkszą powierzchnię. Nic w tym trudnygo. Ale jednak : trzeba uważać na najmniejszą nierówność terenu.Tymczasem leży sobie wygodnie jak mucha w maśle. Wiynzadła skokowo-piyntowe czuwają... Zasada najmniyjszego wysiłku - mówi to wóm coś ? Czy sie stoi, czy sie leży.... Nawet po przedlużaniu się, muskuły wracają do swojej normalnej długości i oddawają energię bez żodnygo dodatkowygo wysiłku. Praca jest więc rutynowa i nie ma czym się ani chwolic ani martwić. Niech nagle coś się zdarzy a już sa gotowe i dali „wpierot”: do roboty! Wiadomo : jest też "coxa" przodostopia (głowa piyrwszy kości śródstopia). Prosi o malutki wywiad,   - Nie przestaję harować, godo, nie mowiąc już o chodzyniu ale w spryntcie i w zmianach kierunków, możno pedziec co się chce, ale jo właśnie wszystko robię. Móm tygo doś.

- Słuchej ino, malutko, źle Ci w ty twoi kupułce ? Co chcesz : gwiazdkę z nieba a może szybkę z okna ? Nie jesteś to u siebie gospodynią?

- dobra, ale w demokracji europejskiej, mnie tyż by sie cosik nalezalo. Jo tyla w tyn łeb dostaję że mi się w głowie krynci aż nieroz mi puchnieje.... i należałaby mi sie jakoś wdziynczność. Dostaje po tym łbie, a co jo z tygo móm ?

- Pockej, ślypku, z babami to mosz piekło, rychtyg. Ale z chłopami to ty jezdeś w siódmym niebie . Baby jak baby, wiadómo ze mosz trzy światy z nimi ale chłopy , nie zaprzeczysz, to Cię szanują.

- może to i prowda co mówicie ale kiedyś, to były czasy…boso po piochu…

- Ba...tygo Ci kobiyto nie zaprzeczę…

Dosyć z tym godaniym bo jeszcze mi sie poryczy… a trza przyznać że naprawdę haruje, biydne boskie stworzenie…

RÓWNOWAGA

Nagle telefon zaturkotoł ! Coś się dzieje…Ale co ? valgus ? - pyta talus. Kto śmioł ? Jak trzeba to trza. Nie chcem ale pójdem. Należy jakoś wszystko uporzóndkować

Wy tam, małe więzadła miyndzykostne, co z wami ? ! Pomożeta ? Ruszajcie sie ! Zaroz proszę mi natychmiast zawołać tego tam...miynśnia piszczelowego tylnego. Niech robi swoje. Porządny z niygo chłop. Zawsze na niego możno liczyć. Niech jak nojpryndzy postawi mie na siodło ty kości piyntowej. I co znowu sie zdarzyło ? Jakiś varus ? Zaraz mi tu dać, proszę, krótkiego strzałkowego. Jaki jest taki jest, ale innygo ni mómy. Co ? Więzadła strzałkowe pynkają ? Ani mi się waż ! Zróbcie coś i nie pozwólcie na to. Co to ma być ? Kurcefelek !

- Ty, strzałkusiu jeden, popraw to.
Wreszcie udało sie?. Koniec zabawy.
Dobrze pracowały te małe.
Czas na odoczynek . Znowu kołysze mnie regularne chodzynie.

- Rozciągajcie sie moje kochane muskuły tylne. Tylko po cichutku, bez krzyku, i nie mynczcie sie...
Jo se pośpie.

Jak jo ide z karczmy do dóm

potrzebuje trzech ze sobą

dwa mieśnie boczne trzymają noge

a środkowe pokazują droge.

I CO?

Nikt nie wiy że jesteśmy tak dobrze zorganizowani? Nawet tańcoki

Dajcie świynty spokój !
Powiym wóm szczerze : kiedyś to dopiyro były czasy. Czasy wolności na bosokach, jak nie po kamiyniach to po piochu. Wtedy dopiyro mieliśmy podeszwy! I to jakie ! Ale nie wrócą te czasy...

Ale już pora wos pożegnać! Juz tak młodo sie nie spotkómy.

Pa!

  

Dojście do następnych rozdziałów :

 

 

WSTĘP

Rozdział 1 : WIĄZAR STOPY

Rozdział 2 : AMORTYZATORY STOPY

Rozdział 3 : PROGRESJA STOPY

Rozdział 4 : UTRZYMANIE RÓWNOWAGI DZIĘKI STOPOM

KONKLUZJA

 

DLA MALUCHÓW

PO NASZYMU: MECHANIKA STOPY

 

 

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ

Copyright 2000 -2005 AFCP et Casimir KOWALSKI. kowalski.casimir1@gmail.com